Mózg młodego człowieka a narzędzia edukacji.

O wpływie mediów cyfrowych na rozwój mózgu dzieci.

 

 

 

Czy tablica, papier i ołówek to przeżytek?

Czy narzędzia te powinny odejść w zapomnienie? Czy zatem smartfony, komputery, tablice interaktywne to idealne narzędzia, którymi większość z nas mierzy jakość współczesnej szkoły?Otóż nie, szczególnie dla małych dzieci i tych w okresie dorastania.

Profesor Manfred Spitzer, autor książek o wpływie mediów cyfrowych na dzieci, dowodzi, że używanie technologii komputerowo – informacyjnych pogarsza rozwój mózgu.

Powołując się na badania wskazuje, że edukacja i uczenie się to skuteczna ochrona przed problemami poznawczymi w późniejszym czasie. Mowa oczywiście o tradycyjnych metodach poznawczych: czytaniu, pisaniu, mówieniu, liczeniu.

Cyfrowa demencja. Co to takiego?

Przeprowadzone w Korei Południowej badania w grupie trzydziestolatków często używających od dawna komputerów wykazały, iż ludzie ci cierpią na utratę pamięci, kłopoty z koncentracją, depresję, co lekarze określają jako „cyfrową demencję”.

Problem tkwi w tym, że cyfrowe media działają uzależniająco. Przynoszą tym większą szkodę organizmowi, im wcześniej się od nich uzależnimy.

Specjaliści w dziedzinie rozwoju dzieci przestrzegają, twierdząc, że media w których używane są ekrany, nie powinny być stosowane w czasie wczesnego rozwoju mózgu. Są szkodliwe dla nauki języka, rozwoju poznawczego i społecznego.

To nie naukowcy twierdzą, że naukę używania komputera należy rozpocząć tak szybko, jak to tylko możliwe. To media i przemysł komputerowy tak twierdzi. W grę tutaj wchodzi ogromny lobbing przemysłu, który chce, byśmy kupowali te produkty.

Jeżeli media cyfrowe szkodzą, to w jaki sposób?

Badania prowadzone na szeroką skalę dowodzą, że dziewczynki, które w wieku 13 lat używają Facebooka, częściej jako osiemnastolatki zapadają na depresję. Ponadto częściej doświadczają zespołu zaburzeń koncentracji i uwagi. Im więcej używamy komputera, tym bardziej narażamy się na nadwagę i otyłość. Do tego dochodzi nadciśnienie i zaburzenia snu. Krótszy i płytszy sen powoduje zmęczenie w ciągu dnia, a w efekcie uczymy się słabiej, stajemy się pobudliwi, a nawet agresywni.

Czy powinniśmy pozbawić dzieci dostępu do mediów cyfrowych?

Zapewne nie, ale należy wziąć pod uwagę wyniki badań naukowych. W USA dano smartfony szesnastolatkom oczekując, że dzięki temu osiągną lepsze wyniki w nauce. Jednak wyniki się pogorszyły. Okazało się, że smartfony były dystraktorami.

Z kolei w Wielkiej Brytanii zakazano używania telefonów w 90 szkołach liczących razem 130 000 uczniów. Wyniki były zaskakujące. Dzieci z roku na rok zaczęły poprawiać wyniki.

Ludzie często mówią „W szkołach dzieci powinny uczyć się używania Internetu do poszukiwania informacji”.

Profesor M. Spitzer, psychiatra, udowadnia, że to nonsens. Uważa, że najpierw należy posiadać określony zasób wiedzy, żeby umieć oddzielić „ziarno od plew”. Każda wyszukiwarka przecież podaje informacje prawdziwe i fałszywe, czyli tzw. „internetową papkę”.

Uczniowie powinni sprawdzać według naukowców informacje w słownikach, encyklopediach, leksykonach i podręcznikach. To w nich dostaną sprawdzoną, rzetelną wiedzę. I tylko wówczas, gdy już sporo będą wiedzieli, mogą sięgnąć do Internetu, by poszerzyć swoją wiedzę.

Czy media cyfrowe to jedyny problem współczesnej edukacji?

Używanie mediów cyfrowych to jeden z problemów, ale nie jedyny. Drugi to rezygnacja z aktywności, z ruchu, sportu. Dzieci pozostają w domach, a powinny wychodzić na dwór.

Spędzanie czasu przed smartfonem, tabletem, komputerem jest złe. Złe dla ciała, umysłu i edukacji.

Rodzice powinni o to zadbać. Zachęcać, by ich pociechy zamieniły wygodne, ale szkodliwe krzesło na zabawę na podwórku.

Co w zamian?

Profesor Manfred Spitzer proponuje ołówek, papier i swój własny mózg. Komputer nie może wykonywać pracy mózgu. Gdy używamy mózgu, on się wówczas zmienia. I ten proces nazywamy uczeniem się.

A społeczeństwo wyedukowane to społeczeństwo, które nie zaakceptuje fałszywych informacji, bo będzie w stanie odróżnić, co jest nonsensem, a co nie. Tego nie da się osiągnąć, używając Google. Trzeba sięgnąć do wiedzy, ale aby sięgnąć, trzeba ją najpierw zdobyć.

Narzędziami skutecznymi w szkole nadal, według neurodydaktyków i psychologów, pozostaje tablica, papier, ołówek i książka.

Dzieci powinny rozmawiać. Powinny wchodzić w fizyczną interakcję z innymi, uczyć się bezpośredniej komunikacji.

Dzieci nie nauczą się za pomocą ekranu. Dopiero po ukończeniu szkoły, gdy zaczną studia, to narzędzia cyfrowe staną się bardzo przydatne.

Anna Bednarek za:

„Tablica, papier, ołówek” (wywiad Izy Czarneckiej – Walickiej z profesorem Manfredem Spitzerem [w:] Świat Mózgu 1(10)2017

 Drugi etap edukacyjny. Informacje dla rodziców uczniów klas czwartych i nie tylko

WPŁYW CZYTANIA NA ROZWÓJ DZIECI I MŁODZIEŻY